Od około 30 lat temat ekologii istnieje w świadomości społecznej. Organizowane są szczyty klimatyczne przez ONZ, o ochronie środowiska krzyczy się w mediach, zaś w Unii Europejskiej od 2019 wprowadzane są tak zwane zmiany w ramach Zielonego Ładu. Temat cały czas znajduje się na językach polityków – zarówno z liberalnej i konserwatywnej strony1. A mimo to, niewiele się zmienia. Należy sobie zadać pytanie – co daje to nam, normalnym pracownikom? Mówimy o kryzysie dotykającym cały świat, zaś liberałowie jako odpowiedź proponują program termomodernizacji mieszkań, czy zakaz sprzedaży samochodów spalinowych od 2035.
Te zmiany, jak na tak palący problem, wydają się zbyt bardzo mało znaczące. Nie wspominając oczywiście o tym, że większość zmian w ramach Zielonego Ładu2 każe poświęcać się pracownikom i tak ledwo wiążącym koniec z końcem, podczas gdy kapitaliści ponoszą jedynie symboliczne koszty.
Mówi się nam, że “przedsiębiorcy” i pracownicy muszą współpracować aby ochronić środowisko, ale jest to mydlenie nam oczu. Nigdy nie może istnieć solidarność między dwoma grupami, które definiuje sprzeczny i przeciwny sobie interes. Jak mamy współpracować z człowiekiem, którego jedyna “praca” polega wyłącznie na myśleniu jak ukraść nam jeszcze więcej wartości naszej pracy dla swojego osobistego zysku?
Zielony Ład próbuje przedstawić nam wizję świata w którym aktywność gospodarcza funkcjonowałaby w tzw. zamkniętym obiegu – czyli dzięki recyklingowi i odnawialnym źródłom energii pozwalała nam na produkcję na świecie z ograniczoną liczbą zasobów.
Jest to bardzo szczytna wizja, ale nie jest ona możliwa do zrealizowania w neoliberalnym państwie kapitalistycznym, które opiera się na idei nieskończonego wzrostu zysków na planecie ze skończoną ilością zasobów.
Wizja jaką próbuje nam sprzedać UE rozpływa się, gdy tylko spojrzymy na to jak w praktyce kraje członkowskie budują ten “zamknięty system” – chociażby wywożąc niemieckie śmieci do Polski.3 Nie mówi się kompletnie o tym, jaką rolę w Unii Europejskiej pełnią kraje jej peryferii – takie jak Polska – oraz jaką cenę ponoszą na rzecz krajów centrum, takich jak Francja, Niemcy, czy Włochy.
Te kraje powinny być kojarzone nie tylko z dominującej roli w strukturach samej UE, ale również z olbrzymiego wpływu, który wywierają na inne państwa – w szczególności jeśli chodzi o wyzysk tzw. Trzeciego Świata. Celem ich globalnej polityki jest zapewnienie rodzimym kapitalistom dostępu do rynków, siły roboczej i zasobów naturalnych innych krajów, by móc wyzyskiwać tamtejszych pracowników jeszcze bardziej niż rodzimych, sprzedawać swoje towary po zawyżonych cenach, czy wywozić bogactwa naturalne.
To zjawisko nazywamy imperializmem (patrz rozdział X Broszury) – w uproszczeniu jest to etap rozwoju państwa kapitalistycznego, gdzie kraj ten zaczyna wyzyskiwać i uzależniać od siebie inne, słabsze państwa oraz ich klasę pracującą.4 Co to ma wspólnego z tematem klimatu? Otóż należy zrozumieć, że reformy typu “Zielony Ład” (gdyż polityka ta nie dotyczy tylko UE, ale również Kanady, Brytanii i przede wszystkim USA) są skonstruowane na korzyść krajów imperialistycznych, gdyż nie biorą pod uwagę materialnych warunków imperialistycznego wyzysku, przekładają obowiązek ponoszenia kosztów na pracowników, a przy tym w gruncie rzeczy odnoszą bardzo niewielki sukces w kwestii rzeczywistej ochrony środowiska.
Jako przykład nieskuteczności Zielonego Ładu weźmy samochody elektryczne. Co prawda nie potrzebują one do jazdy ropy, jednakże do ich wytworzenia potrzebny jest lit i kobalt, czyli surowce nieodnawialne, których wydobycie odbywa się w nieludzkich warunkach m.in. w Kongo w ramach neokolonialnego wyzysku.5 Ponadto jest jeszcze problem przyjaznej dla środowiska utylizacji akumulatorów, na który jeszcze nie znamy odpowiedzi. Czy naprawdę w ten sposób powstrzymamy katastrofę klimatyczną?
A właściwie dlaczego samochody elektryczne, a nie np. powszechny, darmowy i dobry jakościowo transport publiczny? Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że współczesne miasta projektowane są dla samochodów, a nie dla ludzi, podczas gdy wcale nie musi tak być. Niestety, żyjemy pod dyktaturą klasy kapitalistycznej, dla której zyski koncernów samochodowych zawsze będą stanowić priorytet ponad świat jaki budujemy dla siebie i naszych dzieci.
Kolejną liberalną odpowiedzią na zmiany klimatyczne jest zamykanie zakładów przemysłowych, czyli deindustrializacja. Po raz kolejny wracamy do tematu imperializmu, gdyż kraje zachodnie zamykając fabryki w swoim kraju w rzeczywistości zwykle po prostu przenoszą je do krajów peryferii, tym samym zatruwając klimat, tyle że w innym miejscu, przy czym warto dodać, że w owych krajach siła robocza często jest tańsza, co oczywiście bardzo podoba się kapitalistom.
Transformacja jaką proponują liberałowie to półśrodki, które nie powstrzymają katastrofy, która już się zaczęła. Jej objawami są między innymi coraz silniejsze susze i powodzie, które możemy zaobserwować we własnym kraju. Polskę co roku zalewają fale upałów6, a informacje o wysuszaniu rzek w lato są już dla nas czymś zwyczajnym. Warto również przypomnieć o wielkiej powodzi w roku 2024 – porównywanej do powodzi tysiąclecia z 1997r.7 – która dotknęła południowego-zachodu Polski.
Jednak zmiany klimatyczne to niestety nie tylko powodzie i susze, ale także topnienie lodowców, wymieranie wielu gatunków zwierząt, coraz silniejsze zjawiska pogodowe i podnoszenie się poziomu mórz. Przyczyną tych zmian jest m.in. nadmierna emisja gazów cieplarnianych, będącą winą klasy kapitalistów, zaślepionej wizją krótkoterminowego zysku, która w swej nieskończonej pogoni za pieniądzem nie zwraca uwagi na powolne umieranie naszej planety. Liberalni ekolodzy na ich usługach wolą jednak obwiniać każdego z nas indywidualnie, przerzucać koszty na zwykłych pracowników, jednocześnie ignorują rolę odgrywaną przez system kapitalistyczny w całym tym procesie.
My, pracownicy, doskonale zdajemy sobie sprawę, że skuteczna polityka ochrony środowiska jest możliwa do wprowadzenia, ale też możliwa do wprowadzenia tak, aby podnosiła jakość życia każdego z nas, zamiast pozbawiać tysiące ludzi pracy. Takie zmiany nie są jednak osiągalne w systemie, który postuluje nieskończony zysk na świecie z ograniczonymi zasobami. Jedynie w socjalizmie możemy zapobiec dalszym katastrofom (albo przynajmniej skutecznie odpowiedzieć na te które już tu są), poprzez zbudowanie gospodarki która będzie służyła zaspokajaniu potrzeb ludzi, a nie nieustannemu produkowaniu jak największej ilości bezsensownych towarów dla zysku klasy kapitalistycznej.
Dzięki demokratycznemu centralnemu planowaniu możemy ograniczyć nadprodukcję i produkować to co jest nam faktycznie potrzebne. Zyski z takiej gospodarki byłyby równo dzielone pomiędzy wszystkie osoby pracujące (wraz z realnym wsparciem tych już niezdolnych do pracy), dzięki czemu jakość życia wzrosłaby nawet przy bardzo radykalnych reformach ekologicznych.
Tylko w socjalizmie takie zmiany są możliwe. Tylko zjednoczeni pracownicy mogą uratować naszą planetę przed nadchodzącą zagładą.
- Większa część partii idących do wyborów miała coś do powiedzenia o kwestii klimatu, ekologii czy “ochrony środowiska”: https://www.tygodnikpowszechny.pl/wybory-i-ekologia-co-programy-partii-mowia-o-klimacie-i-ochronie-srodowiska-184877 ↩︎
- Oficjalna strona dotycząca neutralności klimatycznej UE https://www.consilium.europa.eu/pl/5-facts-eu-climate-neutrality/ ↩︎
- Sprawa wywózek śmieci z Niemiec do Polski: https://www.money.pl/gospodarka/35-tys-ton-smieci-z-niemiec-polska-szykuje-skarge-do-tsue-6913915781057248a.html
https://www.bankier.pl/wiadomosc/20-tys-ton-odpadow-z-nielegalnego-wysypiska-w-Tuplicach-wrocilo-do-Niemiec-8863742.html
https://www.gov.pl/web/kas/kas-zatrzymala-transport-25-ton-nielegalnych-odpadow-z-niemiec
Warto porównać z analogiczną sytuacja, gdzie USA eksportuje plastikowe odpady do krajów peryferii: https://www.theguardian.com/global-development/2018/oct/05/huge-rise-us-plastic-waste-shipments-to-poor-countries-china-ban-thailand-malaysia-vietnam ↩︎ - Francja utrzymuje swoje kolonialne relacje np. w ramach zarządzania przez francuski skarb państwa frankiem CFA, czyli waluty 14 państw takich jak Benin, Chad i Senegal, co wprost oznacza bezpośrednią kontrolę nad polityką pieniężna tych krajów: https://hir.harvard.edu/true-sovereignty-the-cfa-franc-and-french-influence-in-west-and-central-africa/
Niemcy organizują na przykład projekt “Compact with Africa”, który opiera się na bezpośrednim budowaniu przestrzeni dla zagranicznego kapitału, we współpracy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym (IMF). https://www.rosalux.de/en/news/id/42863/reinforcing-imperialism, https://www.compactwithafrica.org/content/compactwithafrica/home/about.html
Włoski kapitał zaś w ramach firmy Eni (która przypomina nas polski Orlen, jeżeli idzie o powiązania z państwem) ma dominujący wpływ na wydobycie ropy, czy gazu ziemnego w krajach takich jak Libia, czy Mozambik. Monopolistyczna firma wspierała zbrojne dziłania przeciwko niesprzyjającemu jej rządowi Libii. Zarząad Eni “obawiał się, że firmy francuskie, brytyjskie i amerykańskie mogą uzyskać przewagę nad Włochami, z uwagi na fakt, że państwa, z których pochodzą, aktywnie uczestniczyły w nalotach skierowanych przeciwko siłom Kadafiego” https://www.rp.pl/biznes/art14307911-eni-walczy-o-swoje-interesy-w-libii ↩︎ - Mamy na myśli głównie proces wydobycia złóż litu w Boliwii, Argentynie i Chile. Bardzo podobna sytuacja dotyczy wydobywania kobaltu w Demokratycznej Republice Konga. Większość firm pochodzi w tych wypadkach z krajów takich jak Niemcy, Wielka Brytania, albo Chiny. https://www.chip.pl/2023/04/lit-zloza-w-boliwii-salar-de-uyuni ↩︎
- https://www.money.pl/gospodarka/pol-polski-na-czerwono-to-jedno-z-najwiekszych-zagrozen-dla-gospodarki-7029588961655488a.html ↩︎
- https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/naukowcy-o-powodzi-w-polsce-zmiana-klimatu-wplynela-na-katastrofe ↩︎

