Inflacja oznacza proces trwałego wzrostu ogólnego poziomu cen w gospodarce i jest ona wpisana w naturę współczesnego kapitalizmu. Tak wyczekiwany przez zwykłych ludzi spadek cen, dla kapitalistów oznacza recesję, a zatrzymanie się wzrostu cen – stagnację gospodarki.
Inflacja oznacza więc pojawienie się dodatkowych pieniędzy w gospodarce, ich deprecjację (czyli spadek wartości pieniądza), spadek realnej płacy pracowników (bo towary są coraz droższe, a my nie zarabiamy więcej, a więc możemy sobie coraz mniej kupić za nasze stojące w miejscu pensje) oraz wzrost zysków kapitalistów (o tym później).
Inflacja więc jest zjawiskiem ciągłym we współczesnym kapitalizmie – jedyne zmiany to okresowe przyspieszenia lub spowolnienia wzrostu cen. Oczywiście, ceny rosną na stałe, a nasze pensje – niekoniecznie. To wiemy wszyscy.
Tylko skąd bierze się inflacja?
Inflacja – jak już wyżej wspomnieliśmy – objawia się wzrostem cen, z kolei cena jest, upraszczając, przybliżoną wartością towaru w pieniądzu. Przyczyn inflacji należy więc szukać w czynnikach, które powodują spadek wartości pieniądza (im mniejsza wartość pieniądza, potrzeba go więcej, by kupić towar o danej wartości).
Takim czynnikiem jest najczęściej tworzenie kapitału spekulacyjnego, czyli tworzenie pieniędzy lub kredytu bez wytworzenia proporcjonalnej wartości w postaci dóbr i usług, co podważa wartość wszystkich form pieniądza i kredytu, na przykład:
• dodrukowywanie papierowych pieniędzy przez rząd – dopóki ilość pieniądza w obiegu wzrasta proporcjonalnie do wzrostu sił wytwórczych, będzie on utrzymywał swoją wartość. Zwiększaniu ilości pieniędzy w obiegu przez bank centralny (w naszym przypadku emitenta waluty, czyli NBP) towarzyszy spadek wartości pieniądza (na zasadzie, jeżeli podaż towaru jest większa niż popyt na niego – jego wartość spada, a pieniądz również jest towarem).
• spadający kurs waluty kraju, powodujący wzrost cen wszystkich towarów importowanych – jeżeli kurs waluty krajowej (np. złotego) spada, to potrzeba jej więcej by kupić zagraniczną walutę i towary (np. jak kurs złotówki spada, musimy wydać jej więcej by kupić 1 euro itd.)
• tworzenie fikcyjnej wartości przez banki poprzez pożyczanie większej ilości pieniędzy niż są w stanie – gdy bank decyduje, że jest w stanie pożyczyć znacznie więcej, niż zdeponował w swoich skarbcach, jeśli bank przyjmuje milion, ale pożycza 3 miliony, wiele różnych osób ma roszczenia do tej samej wartości – a gdyby wszyscy nagle chcieli uzyskać dostęp do tych pieniędzy, okazałoby się to niemożliwe.
W ten sposób powstaje kapitał fikcyjny. Jeszcze łatwiej wytłumaczyć jego fenomen na podstawie tzw. akcji. Akcja jest niczym innym jak wykupieniem udziału w przyszłym zysku przedsiębiorstwa – za odpowiednią sumę przysługuję udział w odpowiednim procencie zysku przedsiębiorstwa. Problem polega na tym, że akcje kupuje się i sprzedaje, obraca się nimi jak towarem, choć nie reprezentują one realnej wartości – bo to udział w przyszłym zysku, którego jeszcze nie ma.
Te wszystkie operacje są korzystne dla kapitalistów jako poszczególnych jednostek bo pozwalają im na obracanie pieniędzmi którymi nie mają. Ale stan gospodarki, stan systemu w ich interesie, pogarsza się, system staje się niestabilny – powstają i pękają bańki spekulacyjne. W jaki sposób?
Na przykładzie banków – możliwość banku udzielania „niezabezpieczonych” pożyczek zależy od „zaufania” do tego banku. Dopóki mamy okres rozkwitu gospodarczego (tzw. boom – faza cyklu koniunkturalnego przez kryzysem) wyżej nakreślona iluzja przebiega bez większych problemów. Na przykład, ktoś bierze kredyt w banku na zakup mieszkania, i kupuje je od dewelopera – w rzeczywistości następuje przekazanie mieszkania z rąk do rąk, w banku po prostu cyferki znikają z jednego konta i pojawiają się na drugim. Inny przykład – jako pracownik dostaje wypłatę na konto bankowe, a potem zaraz czyszczę to konto, bo przelewam opłatę za mieszkanie do czynszojada, a za resztę kupuje jedzenie. Sam czynszojad bierze moje pieniądze i np. przelewa je do banku na pokrycie raty kredytu. Znów – w banku po prostu cyferki przeskakują z konta na konto, wszystko jest w porządku, a pracownicy i kapitaliści uczestniczą w tym procesie, bo każdy pracownik i każdy kapitalista ma ww. „zaufanie” do banku, że w razie co, każdy ma swoje pieniądze, które może w każdej chwili wypłacić.
Ale gdy nadchodzi okres kryzys, bank znajduje się pod presją i wzywa do spłaty pożyczek, ludzie wolą wyciągać pieniądze z banków, pojawiają się niewywiązania się z zobowiązań, bankructwa, zamknięcia, ceny akcji spadają, a iluzja kapitalizmu wraca na ziemię – fikcyjna wartość zostaje wymazana. Kredyty, akcje, pożyczki to wynalazki absolutnie konieczne dla rozwoju kapitalizmu – a z drugiej strony to fikcja, która prędzej czy później ściąga na ten system kłopoty. To kolejna z jego wewnętrznych sprzeczności.
Wracając do inflacji – sami kapitaliści i ekonomiści (czyli w większości inteligencja na usługach kapitalistów) sprzeczają się o przyczyny jej powstawania. W chwili gdy inflacja występuje – rozpoczynają się kłótnie o jej rodzaj (podażowa czy popytowa), a wraz z tym o jej przyczyny1.
Natomiast w samych mediach, za każdym razem gdy notuje się wzrost inflacji, szuka się winy w rzekomym wzroście płac pracowników. Przykłady?
W artykule, o wymownym tytule: „Jak zbić inflację od ręki? Ekonomiści podpowiadają rządowi”
„Ostrożnie z minimalną krajową W ochronie przed inflacją najmniej zarabiających rząd planuje też podwyżki pensji minimalnej. Zgodnie z indeksacją podniesie ją w styczniu do 3 tys. 350 zł, a od lipca do 3,5 tys. zł. Przedstawiciele pracodawców zalecali jednak, by odejść od takiego systemu wyliczania.
– Wynikający z ustawy wzrost pensji minimalnej w 2022 r. o co najmniej 13,6 proc. nie przystaje do priorytetu walki z inflacją przy chęci powstrzymania załamania gospodarczego. Mechanizmy indeksacyjne warto w miarę możliwości ograniczyć – ocenia Kamil Sobolewski.”2
W artykule, w którego tytule autorzy słusznie wskazują, że „To nie wzrost płac jest główną przyczyną inflacji”, jako receptę na problem (w przypadku gdy to – rzekomo – wzrost płac jest przyczyną inflacji) podają:
„Zahamowanie inflacji wymaga przerwania błędnego koła, powstrzymania wybujałych roszczeń pracowniczych, przynajmniej na jakiś czas, aż się wszystko uspokoi. […] Stłumienie wzrostu płac byłoby całkiem sensownym sposobem na zniwelowanie inflacji, gdyby to wynagrodzenia były główną przyczyną rosnących cen.”3
W artykule, wg ekonomistów sposobem na zatrzymanie inflacji jest zatrzymanie podwyżek netto dochodów „gorzej uposażonych”:
„Ceny rosną. Ekonomiści o sposobach na zatrzymanie inflacji W artykule oceniono, że “rząd powinien też dołożyć wszelkich starań, by nie dolewać już oliwy do inflacyjnego ognia”. “Nie powinien wprowadzać żadnych nowych transferów dla ludności czy obniżek podatków podnoszących dochody, bo to potęguje popyt konsumpcyjny” – napisano.
“Ale kłóci się to z Polskim Ładem, który z jednej strony ma zwiększyć dochody netto osób gorzej uposażonych, a z drugiej zwiększyć obciążenie firm, co będzie kolejnym impulsem inflacyjnym” – ostrzega Sławomir Dudek, główny ekonomista Fundacji FOR.”4
Wg. artykułu, Morten Engelstoft, prezes APM Terminals, twierdzi:
„Co zrobić, by ograniczyć niedobory i – co za tym idzie – spowolnić inflację? Ludzie muszą mniej kupować – wskazuje przedstawiciel jednej z największych firm transportowych świata.”5
Z kolei Stefan Kawalec, ekonomista, były wiceminister finansów i prezes Capital Strategy, stwierdził:
„Dodawanie ludziom pieniędzy to nie jest walka z inflacją, tylko napędzanie inflacji”6
W artykule, autor wskazuje, jak można sobie z nią poradzić za pomocą tradycyjnych dla kapitalizmu metod:
„Po pierwsze, dezinflację w Niemczech można z równym powodzeniem przypisać prowadzonej polityce płacowo-dochodowej. W praktyce oznaczała ona ograniczenie podwyżek płac, aprobowane przez związki. Innymi słowy, to niemiecki świat pracy, dobrowolnie przystając na poniesienie kosztów rosnących cen ropy, stworzył podstawy dezinflacji. Rola polityki Bundesbanku mogła być drugorzędna. Nawet bez wysokich stóp samo zamrożenie płac i tak „poskromiłoby” inflację. W innych krajach Zachodu (zwłaszcza w Wielkiej Brytanii) do dezinflacji ostatecznie doszło (po siłowym złamaniu oporu związków przez M. Thatcher) –również kosztem świata pracy. […] Ostateczne „poskromienie” inflacji chętnie przypisuje się polityce dodatnich realnych stóp procentowych stosowanej przez banki centralne. Jest to mit, ignorujący rolę spadku cen ropy w drugiej połowie lat 80. oraz rolę postępującego ograniczania tempa wzrostu płac – przy rosnącej wydajności pracy (wyrazem tej tendencji było m.in. obniżanie się udziału płac w PKB).”7
W tak krótkim tekście nie mamy możliwości podjąć się głębszego wyjaśnienia tak skomplikowanego tematu, jakim jest inflacja. Chcemy jednak zadać kłam twierdzeniom, jakoby inflacji winni byli pracownicy, ich „zbyt wysokie płace” albo „wzrost płac”.
Przede wszystkim zadajmy sobie pytanie – czy to pracownicy są odpowiedzialni za dodruk pieniądza? Za wzrost cen – czy to oni je ustalają? Czy to pracownicy sterują państwem i kontrolują jego polityką monetarną? Czy faktycznie, skoro ceny rosną co miesiąc, a inflacja stale się zwiększa (w okresach kiedy jej wzrost występował czyli np. lata 2021-2022)? Oczywiście, odpowiedź na wszystkie z tych pytań brzmi – NIE.
Kapitalistyczna propaganda ma to do siebie, że wszelkie mankamenty systemu zrzuca na pracowników, koszta funkcjonowania tego systemu również, natomiast jego osiągnięcia, pozytywne elementy, a wreszcie prawo do zysków – przyznaje kapitalistom. Dlaczego jest inflacja? Bo pracownicy za dużo zarabiają! Dlaczego są kryzysy? Bo są za duże podatki, by pokryć socjal dla roszczeniowej hołoty pracowniczej! Dlaczego jest postęp technologiczny w kapitalizmie? Nie dlatego, że pracownicy umysłowi wypracowują nowe rozwiązania – tylko dlatego, ze rządzi nimi genialny przedsiębiorca! Dlaczego mamy zyski w kapitalizmie? Nie dlatego, że pracownicy swoją ciężką pracą te zyski wypracowują, tylko dlatego, że rządzi nimi genialny dyrektor, który podejmuje wspaniałe decyzje! A jak przedsiębiorstwo zysków nie ma? To wtedy wina pracowników, bo zbyt wolno pracują! Przykładów można mnożyć.
Ale w kontekście samej inflacji, główną narracją jest to pracownicy non stop mają podwyżki, więc non stop ceny rosną, kapitaliści są wręcz zmuszeni by te ceny podnosić, czy tak jest naprawdę? Oczywiście, że nie.
Przede wszystkim nie widać wyraźnej korelacji między wzrostem płac a wzrostem cen.

Np. patrząc na Polskę, gdzie wzrost tempa wzrostu cen wzrastał co miesiąc w latach 2021- 2022 – czy co miesiąc jako pracownik dostawałeś podwyżkę? Czy minimalna była podnoszona co miesiąc? Nie. To nie pracownicy podnoszą ceny, tylko kapitaliści – i robią to według własnego widzimisię, robią to po to by zabezpieczyć swoje maksymalne zyski. Na cenę wytworzonego towaru składają się faktyczne koszty produkcji (surowce, płaca robotników, koszt amortyzacji maszyn, półprodukty – słowem wszystko co składa się na powstanie towaru) oraz zysk kapitalisty. W miarę wzrostu kosztu produkcji (niekoniecznie płac, ale np. kosztu surowców, np. ropy naftowej), kapitaliści muszą podnieść cenę o dokładnie tyle, by zachować swój zysk.
Mało tego, inflacja jest dogodną okazją by arbitralnie podnosić ceny, nawet gdy dany kapitalista nie odnotował wzrostu kosztów produkcji. Kapitaliści mogą te ceny podnosić według własnego widzimisię – jak już wspominaliśmy wcześniej. Przykładowo:
• Z chwilą inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022, ceny ropy skoczyły w jeden dzień o 15%9. Była to czysto polityczna decyzja, nie wynikająca z tego, że robotnicy przemysłu wydobycia ropy dostali podwyżki, ale dlatego, że kapitaliści na wszelki wypadek podnieśli ceny, by w razie niepokojów wojennych w Rosji wyjść na plus. Oczywiście do faktycznego podniesienia kosztów nie doszło, bo ani rosyjskie drogi eksportu ani tym bardziej rosyjskie pola roponośne nie były zagrożone (mało tego, Rosja nawet dokonała obniżki cen) – po prostu kapitaliści woleli podnieść ceny „na wszelki wypadek” – jeżeli koszty wzrosną, będą podnosić ceny dalej, jeżeli nie wzrosną – będą mieli gigantyczne zyski. I tak też się stało, bo giganty naftowe odniosły w tym samym roku rekordowe zyski10.
• Po ogłoszeniu projektu ustawy o kredycie 0% (mającej na celu dopłaty do kredytów na mieszkanie, by więcej ludzi mogło się zadłużyć by te mieszkania kupić) w jeden dzień ceny mieszkań skoczyły aż do 16%!11 Powód? Za niedługo ludzie będą kupować mieszkania, więc za wczasu podniosę ceny by więcej zarobić! Czy koszty budowy mieszkań skoczyły tego dnia o 16%? A może pracownicy budowlani z sektora budownictwa mieszkaniowego dostali tego dnia podwyżki?
Kapitaliści korzystają na inflacji, gdyż stanowi ona pretekst do podnoszenia cen, zdecydowanie wzrost kosztów. Gdy koszty spadną, nie muszą oni oczywiście obniżać cen:
„[…] wysokie zyski przedsiębiorstw są głównym motorem trwającej inflacji, a firmy nadal utrzymują wysokie ceny, nawet gdy ich koszty inflacyjne spadają.
Raport, sporządzony przez postępowy think tank Groundwork Collaborative, wykazał, że zyski przedsiębiorstw stanowiły około 53% inflacji w drugim i trzecim kwartale ubiegłego roku. […]
Ceny dla konsumentów wzrosły o 3,4% w ciągu ostatniego roku, ale koszty nakładów dla producentów wzrosły zaledwie o 1% […] Firmy nie muszą nawet ze sobą rozmawiać, aby wiedzieć, że szok cenowy to świetny moment na podniesienie cen. Ale gdy koszty spadają, firmy ustalające ceny nie mają żadnej motywacji do obniżania cen.”12
Zresztą kapitaliści zawsze mogą zrzucić winę za inflację na pracowników. Zgodnie z logiką kapitalistycznych mass mediów, z chwilą gdy ceny rosną, pracownicy nie powinni żądać wzrostu wynagrodzeń, powinni patrzeć jak ich realne wynagrodzenia topnieją (bo starczają na coraz mniej produktów), a o podwyżkę najlepiej nigdy nie walczyć – czekając z tym na ewentualne pozwolenie ekonomistów, wyrażających interes właścicieli przedsiębiorstw.
- https://www.money.pl/gospodarka/inflacjabezrobocie/edukacja/inflacja/ https://businessinsider.com.pl/inflacja ↩︎
- https://businessinsider.com.pl/gospodarka/makroekonomia/jak-zbic-inflacje-ekonomisci-tak-politycy-moga-zmniejszycpodwyzki-cen/m030321 ↩︎
- https://www.gazetaprawna.pl/magazyn-na-weekend/artykuly/8422133,zla-diagnoza-wzrost-plac-a-inflacja-cenypracownicy.html ↩︎
- https://www.money.pl/gospodarka/innej-drogi-nie-ma-ekonomisci-mowia-jak-zatrzymac-inflacje-w-polsce6701435469302368a.html ↩︎
- https://www.bankier.pl/wiadomosc/Jak-zmniejszyc-inflacje-Ludzie-musza-mniej-kupowac-8183177.html ↩︎
- https://businessinsider.com.pl/gospodarka/dodawanie-ludziom-pieniedzy-to-nie-walka-z-inflacja-tylko-napedzanie-inflacji/
0mrb3y5 ↩︎ - https://www.rp.pl/opinie-ekonomiczne/art36000341-leon-podkaminer-jak-poskromic-inflacje ↩︎
- https://tradingeconomics.com/poland/inflation-cpi ↩︎
- https://www.pism.pl/publikacje/rynek-ropy-wobec-inwazji-na-ukraine ↩︎
- https://energia.rp.pl/paliwa/art37905161-zyski-exxonmobil-i-shella-trudne-do-wyobrazenia-padly-nowe-rekordy ↩︎
- https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/to-juz-efekt-kredytu-0-proc-z-dnia-na-dzien-popodnosili-ceny-mieszkan/tdfyqgs ↩︎
- https://www.theguardian.com/business/2024/jan/19/us-inflation-caused-by-corporate-profits ↩︎

