Ten artykuł jest tłumaczeniem wpisu „On Remand with Youssef M. Do Pro-Palestinian Activists Have the Right to a Fair Trial?” autorstwa Eliški Koldovej, Michaeli Švandovej i Mai Vusilović, który pierwotnie ukazał się na stronie https://druhasmena.cz/en/clanky/youssef.
Odwiedziłyśmy Youssefx M. w areszcie pod koniec maja. Sąd regionalny podjął decyzję o przedłużeniu jego zatrzymania. Na jakiej podstawie Youssef jest podejrzewane o podpalenie pardubickiej fabryki broni? Co na to jego obrońca, Pavel Čižinský? Czy oskarżenie o udział w grupie terrorystycznej jest jakkolwiek uzasadnione?
Youssef Moursi, nasza osoba autorska i towarzyszcze, od ponad dwóch miesięcy przebywało w areszcie w miejscowości Hradec Králové. Wszystkie wcześniejsze wnioski o widzenia były odrzucane, a Youssef mogło kontaktować się tylko ze swoim prawnikiem, Pavlem Čižinským. Przez półtora miesiąca nie otrzymywało nawet listów od swoich przyjaciół – uzyskało do nich dostęp dopiero po złożeniu pisemnej skargi.
Naszej redakcji pozwolono odwiedzić Youssefx pod koniec maja – po raz pierwszy od marcowego aresztowania. Zaskoczone i szczęśliwe, wybrałyśmy dla niego książki, pobiegłyśmy do apteki po witaminy i sporządziłyśmy listę pytań, które chcemy zadać, cały czas mając nadzieję, że nasza wizyta nie zostanie w ostatniej chwili odwołana. Tydzień później, z naszymi identyfikatorami dla gości, weszłyśmy do pokoju, w którym czekało na nas Youssef. Zaskoczyły nas jego loki, tak samo piękne, jak dwa miesiące wcześniej. Przytuliłyśmy się. Policjant w cywilu, przysłuchujący wraz z kolegą naszej rozmowie, stanowczo wyjaśnił nam zasady. Oczywiście nie wolno nam było rozmawiać o czymkolwiek, co mogłoby mieć związek z toczącym się procesem. Zabroniono nam również wypowiadania się na temat medialnych relacji dotyczących wydarzenia i reakcji opinii publicznej. Youssef grzecznie poprosiło policjanta o pisemne potwierdzenie zakazu, chcąc zaskarżyć tę decyzję. Policjant odpowiedział, że powinno się cieszyć, że prokurator w ogóle pozwolił na wizytę. Następnych może nie być – zaznaczył, podkreślając, że to on tu ustala zasady. Youssef poprosiło o zaprzestanie gróźb. Według adwokata ma pełne prawo otrzymywać informacje dotyczące nastawienia opinii publicznej.
Adwokat Pavel Čižinský potwierdził nam później, że celem aresztowania absolutnie nie może być odcięcie aresztowanej osoby od informacji, a jedynie uniemożliwienie jej ucieczki, wpływania na świadków i kontynuowania przestępczej działalności. „Uniemożliwienie oskarżonemu zrobienia czegokolwiek więcej jest niczym innym jak zwykłą samowolką organów.” – dodał Čižinský. Za podobnie arbitralne uważa on ustalenia dotyczące liczby książek, które Youssef mogło od nas otrzymać. Wzięłyśmy ich ze sobą dużo, ale policjant pozwolił nam przekazać tylko dziesięć. Już kilka minut później, nagle zdecydował, że jednak Youssef do swojej celi może wziąć jedynie pięć.
Życie w panoptykonie
Otoczone książkami, których Youssef nie może zatrzymać, rozpoczęłyśmy nasze dziewięćdziesiąt minut wizyty – mijają, jakby były pięcioma. Po przeżyciu pierwszych kilku dni, spędzonych w przygnębieniu w izolatce, Youssef czuło się lepiej. Nadal jest zamknięte w celi przez 23 godziny na dobę, a tylko godzinę może spędzać na małym dziedzińcu, przypominającym ponoć foucaultowski panoptykon. Musiało wynegocjować długość spacerów po dokładnym zapoznaniu się z regulaminem więzienia i upomnieniu się o swoje prawa. Kupiło też małe radio. Podobno ratują je wieczorne programy Czeskiego Radia Wełtawa i okazjonalne elektroniczne odbiorniki Radia Orlicko. Pisze. Ćwiczy.
W pewnym momencie pojawił się temat mężczyzny aresztowanego w związku ze sprawą Pardubic kilka dni przed naszą wizytą. Pracownik, który praktycznie deptał nam po piętach przez całą wizytę, natychmiast przerwał rozmowę i zwrócił uwagę, że to pierwsze ostrzeżenie. Resztę czasu spędziliśmy więc na rozmowach o wydarzeniach politycznych w Czechach i na świecie, o muzyce, o festiwalach, na których Youssef nie będzie mogło zagrać tego lata, i o tym, jaki strój założy na swój DJ-set po wyjściu na wolność. Pogadaliśmy o ulubionych wykładowcach i wspólnych znajomych. Kto z kim się spotyka? Co nowego się wydarzyło? Nie wolno było nam rozmawiać o prawie niczym innym, stąd ograniczyłyśmy się do plotek. Chwilę później pojawił się kolejny pracownik aby oznajmić nam, że nasza wizyta dobiegła końca.
(Nie)legalność propalestyńskiego aktywizmu
Youssef zostało oskarżone o udział w ataku terrorystycznym i grupie terrorystycznej wyrokiem Sądu Rejonowego w Pardubicach z 24 marca, a następnie aresztowana. Według sądu, jako domniemana osoba członkowska organizacji Earthquake Faction, brało udział w zorganizowaniu ataku, podpaleniu fabryki broni LPP Holding, filmowaniu zdarzenia, a następnie opublikowaniu w internecie oświadczenia grupy, która przyznała się do popełnienia czynu. W marcu Youssef złożyło skargę na decyzję Sądu Rejonowego za pośrednictwem swojego adwokata, Čižinský’ego. W skardze wskazało na brak dowodów bezpośrednich i pośrednich oraz szczegółowego opisu zarzucanego czynu, zakwestionowało jego kwalifikację prawną jako ataku terrorystycznego oraz wskazało, że w decyzji sądu brakuje stwierdzeń, które pozwoliłyby na uznanie organizacji Earthquake Faction za terrorystyczną (opierając się o definicje kodeksu karnego). W swojej skardze Youssef zaznaczyło, że skandaliczne jest uzasadnianie stawianych mu zarzutów jego zaangażowaniem w walkę o prawa ludności Palestyny.
Sąd Okręgowy w Hradcu Králové odrzucił skargę pod koniec kwietnia. Tym samym zatwierdził decyzję Sądu Rejonowego i podtrzymał areszt. Tekst tej decyzji jest dostępny dla naszej redakcji. Nie jest jasne, na podstawie jakich informacji sąd faktycznie uznaje Youssefx za osobę należącą do grupy Earthquake Faction. Duża część zarzutów dotyczących przynależności do tej organizacji uzasadniana jest działaniami prowadzonymi w ramach ruchu propalestyńskiego – w szczególności udziałem w (legalnej) kampanii medialnej przeciwko działalności firmy zbrojeniowej Elbit w Czechach. Orzeczenie szczegółowo opisuje przynależność Youssefx do grup przeznaczonych do kampanii medialnej, udział w pisaniu tekstów zawierających informacje o izraelskiej firmie zbrojeniowej, propozycję utworzenie strony internetowej, a także zbieranie i tłumaczenie informacji dotyczących firmy Elbit. Sąd wspomina również o tym, że Youssef śledziło kanał telegraficzny przeznaczony do informowania opinii publicznej o działalności grupy Earthquake Faction. Należy zaznaczyć, że Youssef zaczęło śledzić ten kanał dopiero po pożarze w Pardubicach.
Kolejnym argumentem sądu za zatrzymaniem Youssefx w areszcie jest na przykład fakt, że miało na telefonie zdjęcia związane z pożarem, pobrane z artykułów opublikowanych w internecie 20 marca (tj. po pożarze fabryki broni) oraz to, że w okresie po pożarze przestrzegało pewnych środków bezpieczeństwa, co do których (nie tylko) w Czechach panuje konsensus w środowiskach aktywistycznych. Na przykład poinstruowało innych aktywistów o przysługujących im w przypadku kontaktu ze strony policji prawach i poinformowało ich o potrzebie reprezentacji prawnej i bezpieczeństwa cyfrowego. Ponadto policja znalazła na telefonie Youssefx bliżej nieokreślone mapy Czech i Europy oraz artykuł lub rozmowę (w tekście rezolucji najpierw mowa jest o „rozmowie”, a następnie o „artykule” – przyp. red.) o akcjach bezpośrednich, zaznaczający że aktywiści powinni zachować swój udział w tajemnicy przed najbliższymi. Zdaniem sądu, wszystkie te informacje wskazują na zasadność wszczęcia postępowania karnego. Dlaczego? Ponieważ Youssef nie zaprzecza „związkowi ze sprawą propalestyńską” ani temu że było „organizatorem szeregu wydarzeń związanych z tą sprawą”, a „jego powiązania z innymi oskarżonymi są aż nazbyt oczywiste”.
Nie potrzebowałbyś alibi, gdybyś nic nie zrobił.
Według zeznań, Youssefx nie było w Pardubicach w piątek 20 marca, kiedy wybuchł pożar. Przebywało rzekomo w lokalu w Pradze. Na ten wieczór ma zatem alibi, o czym poinformowano Sąd Rejonowy i obecnego prokuratora, i co podkreślono ponownie w skardze do Sądu Okręgowego. Jednak w swoim postanowieniu sąd określa alibi Youssefx jako niewiarygodne, opierając się na rozmowie z WhatsAppa z 21 marca, tj. ponownie z okresu po pożarze, a nie przed nim. Według postanowienia sądu, uczestnicy tej rozmowy uzgadniali, jak postępować podczas ewentualnego przesłuchania przez policję i co powiedzieć. Nie odnosili się jednak do tego, czy Youssef było w lokalu – rozmawiali tylko o tym jak to udowodnić.
Sąd argumentuje, że taka rozmowa „wskazuje na wcześniejsze porozumienie w sprawie zapewnienia alibi”. W innym fragmencie stwierdza: „Z pewnością nie zapewniłby sobie z wyprzedzeniem alibi, gdyby niczego nie zrobił”. Nasuwa się tu kilka pytań. Jeśli w państwie bezkrytycznie oddanym Izraelowi ktoś podejmuje działania karne przeciwko Izraelowi, czyż nie jest całkiem zrozumiałe, że może się obawiać represji ze strony policji? Jeśli wraz z przyjaciółmi doradza innym, jak postępować w przypadku nacisków policji, czy w ten sposób udowadnia swoją winę? A jeśli w chwili gdy o pożarze informowały już media, przyjaciele zastanawiali się, jak wytłumaczyć policji, co Youssef robiło w lokalu, czy podważa to fakt, że faktycznie tam było? Sąd Okręgowy w Hradcu Králové twierdzi, że tak.
Według adwokata Youssefx, Pavla Čižinský’ego, sąd pracuje obecnie nad jednym tropem. Sprawcy mieli przybyć na miejsce podpalenia pojazdami wynajętymi od wypożyczalni samochodów. Podczas przeszukania mieszkania, w którym Youssef mieszkało z innymi osobami (policja przeprowadziła przeszukanie bez obecności adwokata Youssefx i, według niego, nielegalnie), skonfiskowano telefon z kartą SIM, na której znaleziono DNA Youssefx. To właśnie ta karta SIM miała zostać użyta do połączenia z wypożyczalnią samochodów. Jednak wszczęcie postępowania karnego nie potwierdziło, że to Youssef zadzwoniło do wypożyczalni, a postanowienie Sądu Okręgowego również tego nie potwierdza. Pavel Čižinský dodaje: „Jeśli mieszkam w mieszkaniu, moje DNA może być praktycznie na wszystkim. Policja twierdzi jedynie, że w mieszkaniu, w którym mieszkał między innymi Youssef, znaleziono podejrzany przedmiot”. W rezultacie Youssef przebywa obecnie w areszcie i jest oskarżone o podpalenie hali i udział w grupie terrorystyczne. Cala sprawa opiera się wyłącznie na tych dowodach i fakcie, że Youssef działa w ruchu propalestyńskim.
Nie wykluczamy, że policja może posiadać jakieś inne informacje, lub że pojawią się dalsze dowody. Jednak według kilku źródeł w naszej redakcji policja nie pozwala obrońcom oskarżonych na wgląd do akt sprawy, co potwierdził nam również Pavel Čižinský. Sąd natomiast twierdzi, że obrońcy znają akta. Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego, jednym z filarów prawa do obrony jest możliwość zapoznania się przez obrońcę z aktami i sporządzenia z nich wyciągów, notatek lub kopii. Istnieje zatem nie tylko sprzeczność między prawem a praktyką policyjną, ale także sprzeczność między tym, co sąd mówi o działaniach policji, a tym, co policja faktycznie robi.
Co jest terroryzmem?
Tak jak nie jest jasne, w jaki sposób sąd doszedł do wniosku, że Youssef należało do Earthquake Faction, tak samo nie jest jasne, dlaczego sąd faktycznie uznał tę grupę za ugrupowanie terrorystyczne w rozumieniu kodeksu karnego. Opiera się on w swoich decyzjach jedynie na oświadczeniu opublikowanym przez grupę w internecie po pożarze oraz na nagraniach, które, według orzeczenia sądu, uchwyciło co najmniej dziewięć osób współpracujących i koordynujących działania. Sąd twierdzi też, że przygotowania do ataku można niby udowodnić przy pomocy przechwyconych wiadomości, wysyłanych na różnych platformach społecznościowych – jednak w swoim postanowieniu nie opisuje szczegółowo tych przygotowań.
O podstawy takiej a nie innej decyzji sądu spytaliśmy również Pavla Čižinský’ego. Według niego, obecnie brakuje wystarczających informacji, na podstawie których można by tak określić grupę: „Sąd twierdzi również, że kryteria zorganizowanej grupy przestępczej zostały spełnione. Jeśli jednak cechami charakteryzującymi grupę w rozumieniu prawnym jest pewna trwałość oraz skupienie na systematycznym popełnianiu przestępstw (jak przewiduje prawo dla zorganizowanej grupy przestępczej), to z definicji nie można tych cech udowodnić na podstawie jednego, odizolowanego czynu. Co więcej, sam fakt, że grupa pisze na temat jakichś działań, nie oznacza, że chce i może je zrealizować”.
Kolejnym pytaniem jest – dlaczego sąd w ogóle uznał podpalenie fabryki broni w Pardubicach za atak terrorystyczny? Według kodeksu karnego, celem ataku terrorystycznego jest naruszenie porządku konstytucyjnego lub zdolności obronnych państwa, zniszczenie jego struktury politycznej, gospodarczej lub społecznej, poważne zastraszenie jego ludności lub bezprawne zmuszenie rządu lub organizacji międzynarodowej do działania w określony sposób. Sąd w swoim orzeczeniu twierdzi, że grupa Earthquake Faction chciała zagrozić zdolnościom obronnym Izraela i bezprawnie zmusić czeski rząd do odmowy współpracy z Izraelem. Chciała również rzekomo zastraszyć ludność mieszkającą w pobliżu spalonej hali. Pavel Čižinský zauważa jednak: „Oświadczenie grupy nie mówi: »Ludzie, bójcie się, zamordujemy was«. Nie mówi: »Rządzie, rób, co ci każemy, albo podejmiemy określone działania«. Mówi: »Chcemy zniszczyć broń, której Izrael używa do zbrodni wojennych«. I moim zdaniem nie można z tego wywnioskować ani zamiaru zastraszenia ludności, ani zmuszenia rządu do określonego zachowania, ani nawet zagrożenia zdolności obronnych Izraela – grupa twierdzi, że chce zapobiec ludobójstwu, a więc nie zdolności obronnej państwa, ale zdolności państwa do popełniania ludobójstwa. Co więcej, intencje o które sąd oskarża grupę są różnie opisywane w różnych fragmentach orzeczenia. Uważam, że sąd powinien być w stanie jasno uzasadnić swoją decyzję, a nie mówić: »Jesteś terrorystą, i może w przyszłości zdecyduję, dlaczego nim jesteś, przypisując ci wybrane przez siebie z kodeksu zamiary«.”
Sąd twierdzi również, że intencją grupy było też osłabienie zdolności obronnych Ukrainy, narażonej na rosyjską agresję – na tej podstawie, że „sprzęt wyprodukowany przez poszkodowaną firmę służy obronie tego państwa, a dane działanie mogło również wzbudzić, przynajmniej wśród mieszkańców okolic kompleksu produkcyjnego, biorąc pod uwagę jego wielkość, uzasadnione obawy o ich bezpieczeństwo i mienie publiczne, a także zmienić ich nawyki i sposób normalnego zachowania”. Ale z czego dokładnie sąd wywodzi taki zamiar grupy, skoro Earthquake Faction w ogóle nie wspomniała o Ukrainie w swoim oświadczeniu?
Oczywistym jest, że na przebieg procesu mocno wpływa przyjazne nastawienie czeskich władz wobec Izraela. Sąd Okręgowy w Hradcu Králové nawet nie próbuje udawać, że tak nie jest. W swoim orzeczeniu zaznacza, że Earthquake Faction „zupełnie ignoruje fakt, że Państwo Izrael zostało zaatakowane w 2023 roku przez członków organizacji terrorystycznej Hamas i musiało bronić się przed przemocą, która została zasadniczo sprowokowana przez tę grupę i doprowadziła do śmierci wielu obywateli Izraela. Był to skoordynowany atak na wielką skalę, który obejmował ostrzał rakietowy ze Strefy Gazy i atak bojowników na terytorium Izraela. To też właśnie zapoczątkowało obecną wojnę w Strefie Gazy”. Sąd jak widać musiał uwzględnić w orzeczeniu własną analizę polityczną, przedstawić swoje stanowisko w sprawie bieżących wydarzeń w regionie i zarzucić grupie zaniedbanie ataku Hamasu na Izrael trzy lata temu. Pominął jednak historyczny kontekst „stosunków” izraelsko-palestyńskich oraz to ilu cywili z Palestyny, Libanu i Iranu Izrael zdołał zamordować od 7 października 2023 r.
Przyszłość ruchu propalestyńskiego
Youssef nie jest jedyną osobą zatrzymaną w sprawie Pardubic. W areszcie przebywają również inne osoby, które wykonały wiele pracy dla czeskiego ruchu propalestyńskiego. Organizowały protesty, próbowały zmienić nastawienie opinii publicznej i wywierały presję na naszych przedstawicielach politycznych, od trzech lat wspierających czystki etniczne w Palestynie. Aktywiści w Niemczech i Wielkiej Brytanii stoją obecnie w obliczu podobnych represji, również z powodu ich bezpośrednich działań wymierzonych w izraelską firmę Elbit. Brytyjscy aktywiści (którym, w przeciwieństwie do czeskich działaczy, udowodniono pewne działania) także zostali oskarżeni w sądzie o terroryzm, a nie o uszkodzenie mienia – co uzasadniane jest tym, że wpłynęli na rząd Izraela, ograniczając dostęp Izraela do broni. Oni również są przetrzymywani w areszcie i wrzucani do izolatki.
Oczywiście istnieją różnice w przebiegu sprawach sądowych w poszczególnych krajach. Jedna z nich jest rażąca. W Czechach po aresztowaniu pierwszych podejrzanych rozpętano obrzydliwą kampanię medialną, pełną rasistowskich ataków wycelowanych w Youssefx. Tymczasem w Wielkiej Brytanii ważne osoby publiczne przygotowały list otwarty potępiający państwowe represje przeciwko aktywistom propalestyńskim. Podkreślają one w nim między innymi, że prawo międzynarodowe zabrania eksportu broni do państw, które dopuszczają się ludobójstwa lub innych zbrodni przeciwko ludzkości – a niezależna międzynarodowa komisja śledcza ONZ określiła systematyczne mordowanie ludności palestyńskiej mianem ludobójstwa.
Nie wiemy jeszcze, kto podpalił siedzibę holdingu LPP w Pardubicach. I być może nigdy się tego nie dowiemy. Medialny lincz na oskarżonych ucichł, ale to nie znaczy, że wydarzenia po pożarze w Pardubicach nie będą miały trwałych konsekwencji dla społeczeństwa. Z historii Czech i innych krajów wiemy, że wybuchowe i budzące strach słowa, takie jak terroryzm czy ekstremizm, używane przez niemal wszystkie media i polityków po aresztowaniu pierwszych podejrzanych, często służą jako pretekst do realizacji innych celów.
Obecny rząd Czech nadal niezłomnie wspiera Izrael, który kontynuuje mordowanie cywilów w Strefie Gazy i wysiedlanie ludności z Zachodniego Brzegu, stosując coraz brutalniejsze metody. Z pomocą i przyzwoleniem Stanów Zjednoczonych i Europy atakuje również Iran i Liban – i masakruje tam personel medyczny i szkoły. Nasz sojusznik i „największy przyjaciel” porywa ludność innych krajów z wód międzynarodowych i stosuje wobec niej brutalną przemoc seksualną. Czeskie media głównego nurtu i politycy nie przejmują się tym. Jednak, całkowicie ignorując zasadę domniemania niewinności, udało im się zawczasu skazać oskarżonych o wzniecenie pożaru, w którym nikt nie został ranny – i uczynić z nich wrogów demokracji.
W oparciu o opisane powyżej, i jak dotąd całkowicie niewystarczające dowody, Youssefx zarzuca się szczególnie poważne przestępstwo, za które grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. Może spędzić w areszcie do czterech lat, zanim sąd w ogóle orzeknie o jego winie lub niewinności, z czego jedną trzecią przed postępowaniem przygotowawczym. Cztery lata! To czas, w którym wszystkie pory roku zmieniają się szesnaście razy. Czas, w którym Youssef mogłoby cztery razy świętować urodziny z bliskimi i cztery razy cieszyć się latem pełnym festiwali muzycznych. Albo ukończyć studia i uzyskać dyplom. Teraz grozi mu zamknięcie w areszcie – bez wiedzy dlaczego właściwie jest ścigane.
Pozostaje więc kilka ostatnich pytań: Jeśli którakolwiek z nas w Republice Czeskiej zostanie oskarżona o przestępstwo, czy możemy mieć pewność, że nasze prawo do sprawiedliwego procesu zostanie zachowane? Jeśli tak, to dlaczego? Dlatego, że akurat nie bronilłyśmy publicznie praw Palestyńczyków? Czy tak ma wyglądać przyszłość kraju w którym chciałybyśmy żyć?
Jednym ze sposobów na przekazanie darowizny na pokrycie kosztów niezbędnej reprezentacji prawnej oskarżonych jest inicjatywa CzechElbit11 – https://czechelbit10.org/

