Kategorie
Publicystyka

Henry Kissinger — pół wieku bezkarności

Dokładnie 100 lat temu urodził się Henry Alfred Kissinger — amerykański polityk, dyplomata, laureat pokojowej nagrody Nobla, były Sekretarz Stanu i Doradca ds. Bezpieczeństwa Narodowego w administracjach Richarda Nixona oraz Geralda Forda. W trakcie swojej kariery zasłynął jako jedna z najbardziej skutecznych i wpływowych postaci w amerykańskiej polityce zagranicznej. Jego działalność ma jednak mroczną stronę — wielokrotnie brał on aktywny udział w zbrodniczych praktykach imperialistycznych Stanów Zjednoczonych.

Wydawać by się mogło, że Kissinger, jako człowiek, który doświadczył już w swoim dzieciństwie antysemickich prześladowań i jako 15-latek był zmuszony ze swoją rodziną do ucieczki z Niemiec do Stanów Zjednoczonych w 1938 r., a kilka lat później jako żołnierz armii amerykańskiej uczestniczył w walkach z nazistami oraz denazyfikacji, powinien czuć odrazę do autorytarnych reżimów oraz być wyczulonym na łamanie praw człowieka. Tak się jednak nie stało.

W 1969 r. Kissinger został mianowany przez prezydenta Nixona Doradcą ds. Bezpieczeństwa Narodowego, a w 1973 r. został też Sekretarzem Stanu. W trakcie prezydentury Nixona centrum decyzyjne amerykańskiej polityki zagranicznej zostało przesunięte z Departamentu Stanu do Białego Domu oraz zdominowanej przez Kissingera Rady Bezpieczeństwa Narodowego, czyniąc tę dwójkę dominującymi postaciami w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Choć Kissinger kojarzony jest z polityką détente z ZSRR i Chinami oraz wynegocjowaniem zakończenia wojny w Wietnamie (za co dostał pokojową nagrodę Nobla), to odegrał on również jednoznacznie negatywną rolę. Jako żarliwy wyznawca Realpolitik, bez skrupułów działał na rzecz interesów amerykańskiego imperializmu. 

Gdy stało się jasne, że wojny w Wietnamie nie da się wygrać, nowa administracja prezydenta Nixona rozpoczęła w 1969 r. politykę wietnamizacji — zastępowania sił amerykańskich siłami południowowietnamskimi, przeszkolonymi i dozbrojonymi przez USA. Po wycofaniu się Amerykanów, Wietnam Południowy miał przetrwać samodzielnie przynajmniej kilka lat, by jego upadek stał się mniejszym obciążeniem wizerunkowym dla USA. By tego dokonać, niezbędne było zlikwidowanie szlaków zaopatrzeniowych i baz Wietkongu i Wietnamskiej Armii Ludowej na terytorium graniczącej z Wietnamem Południowym Kambodży. Nie ułatwiał tego formalnie neutralny status Kambodży oraz niechęć amerykańskiej opinii publicznej i Kongresu wobec eskalacji konfliktu i bombardowanie baz Wietkongu poza obszarem pogranicza. Problem neutralności zniknął, gdy, w wyniku zamachu stanu, władzę w tym kraju przejął proamerykański generał Lon Nol. Rozwiązaniem było rozpoczęcie intensywnych bombardowań na terytorium Kambodży, które starannie zatajano przed Kongresem i społeczeństwem. Kissinger osobiście wydawał rozkazy w imieniu prezydenta oraz brał aktywny udział w zatajaniu operacji, m.in. na jego prośbę FBI założyło nielegalne podsłuchy dziennikarzom i urzędnikom celem wykrycia sprawcy przecieków do mediów. Według konserwatywnych szacunków w wyniku bombardowań zginęło między 50 a 150 tys. mieszkańców Kambodży. Kraj uległ destabilizacji, siły północno-wietnamskie przetrwały, zepchnięte w głąb Kambodży, a sterroryzowana ludność masowo poparła partyzantkę Czerwonych Khmerów, których ludobójcze, ultranacjonalistyczne rządy w latach 1975-1979 doprowadziły do śmierci między 1,5 a 2 milionów ludzi.

W 1970 r. na prezydenta Chile został wybrany socjalista Salvador Allende. Wraz ze swoją koalicją Unidad Popular (Zjednoczony Lud) przystąpił on do realizacji ambitnego planu gospodarczego i politycznego uniezależnienia swojego kraju od USA, nacjonalizacji zasobów naturalnych i wprowadzenia socjalizmu drogą reform. Tak jak wiele innych państw Ameryki Łacińskiej, Chile znajdowało się wtedy pod neokolonialną dominacją USA, które dbały o to, by nikt nie naruszył statusu quo i tzw. „Pax Americana”. USA wspierały i do dziś wspierają sprzyjające sobie siły polityczne, a gdy do władzy dojdzie rząd naruszający amerykańskie interesy, jest on obalany poprzez zamach stanu. Tak też stało się w Chile. Miliony dolarów, wydawane w latach 60-tych na kampanie wyborcze przeciwników Allende, nie powstrzymały go jednak od ostatecznego zwycięstwa w wyborach. Gdy próba wpłynięcia na członków Kongresu, by nie zatwierdzili wyboru Allende nie powiodła się, w Waszyngtonie zaczęto planować pogrążenie Chile w chaosie i odsunięcie go od władzy na drodze zamachu stanu. Jednym z głównych architektów tego spisku był Henry Kissinger.

Chile zostało odcięte od amerykańskich kredytów, od których było zależne. USA zaczęły również wetować kredyty dla tego kraju w międzynarodowych instytucjach kredytowych, wywierać naciski na amerykańskie banki i przedsiębiorstwa, by bojkotowały Chile. Tymczasem za kulisami, CIA prowadziła intensywną kampanię propagandową wymierzoną w Unidad Popular i osobę Allendego. Pieniądze płynęły szerokim strumieniem również do partii opozycyjnych, organizacji biznesowych, mediów, ale też neofaszystowskiej organizacji Frente Nacionalista Patria y Libertad, odpowiedzialnej za liczne akty sabotażu i zamachy terrorystyczne. Strajk kierowców ciężarówek w 1973 r., który sparaliżował Chile, był również finansowany z kieszeni amerykańskich podatników. Wsparcie otrzymali również przyszli puczyści w wojsku. Chilijska gospodarka została “doprowadzona do krzyku”, a kraj pogrążył się w chaosie. W wyniku zamachu stanu w 1973 r. władzę przejęła junta wojskowa. Podczas jej siedemnastoletnich rządów zostało zamordowanych, bądź zaginęło ok. 3,2 tys. ludzi, ponad 38 tys. więziono i/lub torturowano, a 200 tys. musiało uciekać z kraju. Społeczeństwo chilijskie zostało pogrążone w nędzy oraz pozbawione praw politycznych i pracowniczych.

Druga połowa lat 70-tych i początek 80-tych w Ameryce Południowej to niemal wszechobecne prawicowe dyktatury. W 1975 r. służby Argentyny, Chile, Boliwii, Urugwaju i Paragwaju (później dołączyły do nich Brazylia i Peru) zawiązały współpracę na rzecz zwalczania “działalności wywrotowej” – rozpoczęły operację Condor. W praktyce oznaczało to zwalczanie wszelkiej opozycji wobec brutalnych, neoliberalnych rządów. Powstał wielki, transgraniczny system terroru-inwigilacji, wymiany informacji, ścigania, torturowania i mordowania przeciwników politycznych. Choć nie była to inicjatywa Stanów Zjednoczonych, szybko włączyły się one w tę operację, dostarczając za pomocą CIA informacji wywiadowczych, sprzęt, organizując szkolenia i przerzut środków. Kissinger osobiście dał zielone światło dla terroru. Szacuje się, że do końca trwania operacji Condor w 1989 r. zamordowano co najmniej 50 tys. ludzi, 30 tys. zaginęło (czyli najprawdopodobniej zostało uprowadzonych i zamordowanych, a których ciał nie odnaleziono), zaś więziono 400 tys. Wśród uczestników operacji przodowała Argentyna z 30 tys. zabitych, bądź zaginionych.

W 1971 r. wybuchła wojna o niepodległość Bangladeszu. Gdy w 1947 r. zakończyło się brytyjskie panowanie na Subkontynencie Indyjskim, powstały dwa państwa — Indie i Pakistan, do którego włączono też Bengal Wschodni (dzisiejszy Bangladesz). Pomimo, że leżą po przeciwległych stronach Indii, dzieli je ok. 1600 kilometrów, różnice kulturowe, językowe i gospodarcze, Brytyjczycy arbitralnie połączyli je w jedno państwo, na podstawie samego faktu, że w obu tych częściach większość ludności stanowią muzułmanie. Od samego początku Bengal Wschodni (potem przemianowany na Pakistan Wschodni) traktowany był przez władze Zachodniego Pakistanu jak kolonia, a jego mieszkańcy, jak obywatele drugiej kategorii. Stąd zrodził się szeroki ruch domagający się autonomii. Kiedy w 1970 r. w wyborach parlamentarnych wygrała bengalska Liga Awami, rząd wojskowy Pakistanu uniemożliwił objęcie funkcji przez jej kandydatów, zakazał jej działalności i wprowadził stan wyjątkowy. W 1971 r. pakistański rząd zainicjował operację Searchlight, mającą na celu eliminację działaczy separatystycznych oraz rozbrojenie wschodnio-pakistańskich jednostek wojskowych i służb. Szybko przerodziła się ona w ludobójstwo i otwartą wojnę. Pomimo świadomości rozgrywającego się dramatu i protestów amerykańskich dyplomatów i urzędników Departamentu Stanu, a później też zawieszenia wsparcia militarnego i ekonomicznego przez Kongres, rząd Stanów Zjednoczonych nie odstąpił od wspierania Zachodniego Pakistanu. 

Rządzony przez pro-amerykańską i zaciekle antykomunistyczną juntę, Pakistan był wówczas bliskim sojusznikiem USA w regionie. Na jego terytorium znajdowały się bazy CIA i stanowił częściową przeciwwagę dla sprzymierzonych z ZSRR Indii oraz odgrywał kluczową rolę w dążeniach USA do nawiązania przyjaznych relacji dyplomatycznych z Chinami. Ze względu na tę relację Nixon i Kissinger gotowi byli przymknąć oko na poczynania pakistańskiej junty. Gdy w konflikt zaangażowały się Indie, opowiadając się po stronie Bengalczyków, USA zaczęły wywierać naciski, by wycofały się z wojny. Ostatecznie konflikt zakończył się pokonaniem Zachodniego Pakistanu przez Indie oraz powstaniem niepodległego Bangladeszu. Według szacunków w tym konflikcie zginęło między 300 tys. a nawet 3 mln osób. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku inwazji na Timor Wschodni przez Indonezję w 1975 r., gdzie indonezyjski dyktator Suharto osobiście otrzymał od Kissingera amerykańskie przyzwolenie na napaść. W trwającym sześć lat ludobójstwie podczas indonezyjskiej okupacji zginęło między 100 a 300 tys. ludzi.

Henry Kissinger nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności za swoje czyny. W 1975 r. został usunięty ze stanowiska Doradcy ds. Bezpieczeństwa Narodowego. Zaś po przegranej w wyborach prezydenckich następcy Richarda Nixona — Geralda Forda, Kissinger opuścił stanowisko Sekretarza Stanu na początku 1977 r. Nie porzucił on jednak polityki międzynarodowej, pełniąc funkcje w komisjach, jako doradca oraz wykładowca na różnych uczelniach, jak również zajął się biznesem. Do dziś, mimo kontrowersji, pozostaje wielkim autorytetem. Procesy wytaczane mu w indywidualnych sprawach, m.in. ws. próby porwania i śmierci Rene Schneidera — chilijskiego generała, którego eliminacja była konieczna dla umożliwienia zamachu stanu w Chile, kończyły się bez wyroku skazującego, ze względu na ograniczenia prawne, jak i opór amerykańskiego rządu, powołującego się na „suwerenność narodową”. Także postawienie go przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze jest praktycznie niemożliwe — Stany Zjednoczone nie ratyfikowały Statutu Rzymskiego, a w 2002 r. wycofały się z jurysdykcji trybunału w Hadze. Przy czym i tak w tym wypadku możliwe byłoby ściganie Kissingera jedynie za bombardowanie Kambodży i Laosu. Idealnie pokazuje to, jak rządy Stanów Zjednoczonych instrumentalnie traktują prawo międzynarodowe i prawa człowieka, wykorzystując je jako pretekst do interwencji w sprawy innych krajów, a samemu uciekając od odpowiedzialności za ich łamanie. 

Henry Kissinger — żywy symbol bezkarnego amerykańskiego imperializmu kończy dzisiaj 100 lat.

Autor: Cristianomarxista

Źródła

Czerwoni

Autor: Czerwoni

Czerwoni zrzeszają socjalistów i socjalistki oraz promują socjalizm, feminizm, patriotyzm, antykapitalizm i antyfaszyzm.

W odpowiedzi na “Henry Kissinger — pół wieku bezkarności”

Dodaj komentarz