Imperializm jest tematem o którym słyszymy bardzo często od czasu rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Nasze media mówią o nim jednak w sposób niejasny. Czym tak naprawdę jest imperializm i dlaczego w interesie kapitalistów jest zakłamywanie pełnego wymiaru tego zjawiska?
Rosyjska inwazja na Ukrainę bez wątpienia ma imperialistyczny charakter, który zasługuje nie tylko na potępienie, ale na aktywny opór – który stawiać powinni przede wszystkim sami Rosjanie. Nie mówi się jednak o tym, że po drugiej stronie konfliktu stoi jeszcze większa potęga imperialistyczna – Stany Zjednoczone – których polityka od samego początku zmierzała w stronę podniecania konfliktu. Ale właściwie dlaczego? Co USA może zyskać na wojnie na drugim końcu świata?
Odpowiedź na to pytanie kryje się w naukowej, a nie medialnej, definicji imperializmu – który nierozerwalnie wynika i powiązany jest z systemem kapitalistycznym. Jeśli spojrzymy na mapę, zobaczymy, że praktycznie każdy skrawek ziemi na naszej planecie jest zajęty przez jakieś państwo – stan taki utrzymuje się od bardzo dawna. W związku z tym nie ma już terytoriów, które mocarstwa kapitalistyczne mogą zagarniać bez konsekwencji
Rodzimych pracowników można wyzyskiwać tylko do pewnego stopnia zanim w końcu podniosą bunt – znacznie łatwiej jest zarabiać na nieszczęściu ludzi za granicą. Taki wyzysk może przybierać wiele form: niewolnicze warsztaty w których dzieci z Trzeciego Świata produkują towary zachodnich korporacji za bezcen, przejmowanie zasobów naturalnych innych państw dla rodzimych korporacji poprzez interwencje militarne (np. amerykańskie inwazje na Bliski Wschód), czy prowokowanie wojen w celu sprzedawania broni, a następnie ograbienia zniszczonych wojną terenów.
Rosyjski imperializm z całą pewnością motywowany jest chęcią zajęcia zasobów naturalnych i rynków Ukrainy, podczas gdy Stany Zjednoczone przyjęły ostatnią wymienioną taktykę. Ukraina uwięziona jest pomiędzy dwoma drapieżnikami – jeden atakuje ją otwarcie, a drugi daje jej broń w ręce, pod przykrywką sojusznika ograbiając gospodarkę państwową i dostając bez walki to samo o co Rosja musi toczyć wojnę.
Imperializm jest niczym innym jak podbojem zagranicznych rynków przez klasę kapitalistów za pomocą aparatu państwa – czyli poprzez wysyłanie na śmierć nas, pracowników, przeciwko innym pracownikom znajdującym się w tym samym położeniu.
Obecnie świat można podzielić na kraje centrum imperialinego, kraje nowego imperializmu, kraje pół-peryferii oraz kraje peryferii.
Kraje imperialnego centrum (m.in. Stany Zjednoczone, Niemncy, Francja, Chiny) są najbogatszymi krajami świata ze względu na imperializm – neokolonialny wyzysk i nierówną wymianę handlową na niekorzyść krajów peryferii.
Kraje nowego imperializmu(m.in. Rosja, Indie) są krajami, które dążą do zostania krajami imperialnego centrum, jednakże jeszcze nie są na tyle silne gospodarczo i politycznie, by wywierać tyle wpływów na świecie co kraje centrum.
Kraje pół-peryferii (m.in. Polska, Grecja, Brazylia) są krajami, które są jednocześnie na tyle bogate by pośrednio czerpać zyski z wyzysku krajów peryferyjnych, jednocześnie pełnią głównie rolę montowni i źródła taniej siły roboczej dla imperialnego centrum. Przy czym, nie stanowią zagrożenia dla jego dominacji – w odróżnieniu od wspomnianych krajów nowego imperializmu.
Kraje peryferii (m.in. Kamerun, Bangladesz, Paragwaj) są krajami najbardziej wyzyskiwanymi na świecie, często gospodarczo sztucznie uzależnionymi od krajów imperialnego centrum, którym w ramach nierównej wymiany dają tanią siłę roboczą i surowce naturalne, a same otrzymują w zamian dobra konsumpcyjne po zawyżonych cenach.
Ukraina od czasu upadku Związku Radzieckiego jest krajem peryferii, w którym w skutek polityki prywatyzacji władzę trzyma oligarchia lokalnych kapitalistów. Jednakże przez wielką ilość zasobów naturalnych znajdujących się na Ukrainie, oraz przez położenie Ukrainy nad Morzem Czarnym, oraz między Rosją, a NATO, Ukraina jest bardzo ważna strategicznie zarówno dla Rosji jak i Stanów Zjednoczonych. Od czasu tzw. Majdanu, czyli obalenia pro-rosyjskiego rządu Ukrainy, Ukraina zaczęła wchodzić w strefę wpływów Stanów Zjednoczonych, a w związku z tym Rosja (pod pretekstem obrony rosyjskiej populacji mieszkającej w Ukrainie) rozpoczęła wojnę o Donbas, obszar bardzo bogaty w surowce naturalne.
Rosja, będąca krajem pół-peryferii aspirującym do bycia imperialistycznym mocarstwem chce zająć Ukrainę dla umocnienia swojej strefy wpływów, zajęcia zasobów naturalnych dla własnej narodowej oligarchii oraz zyskanie kolejnego rynku zbytku kapitału. Przez ten konflikt interesów dwóch potężnych krajów kapitalistycznych, zrozumiałe jest, że Ukraina znalazła się między młotem, a kowadłem. Niezależnie od wyniku wojny, Ukraina znajdzie się w jednej z dwóch imperialnych stref wpływów – rosyjskiej, bądź amerykańskiej.
Widoczne jest, że obecna wojna nie różni się aż tak bardzo od dawnych wojen o podział świata – istotnie, ta wojna jest po prostu kolejną wojną imperialistyczną, starciem dwóch imperiów, z których jeden próbuje utrzymać swoją pozycję jako mocarstwo imperialistyczne mające wpływ na cały świat, drugi zaś próbuje osłabić wpływy tego pierwszego i zbudować swoją własną strefę wpływów.
Podobne ambicje mają polskie elity polityczne od prawej do lewej strony spektrum parlamentarnego. Konserwatyści, liberałowie i socjaldemokraci zachęcają do zbrojeń i poświęceń w imię iluzji bezpieczeństwa. Nawoływanie do zbrojenia się, przywracania poboru i udziału w imperialistycznych wojnach podszyte jest interesem naszej rodzimej klasy rządzącej. Uważamy, że nasz pracowniczy interes leży w zupełnie innym miejscu. Zamiast wspierać ambicje pasożytów – nie ważne czy polskich, ukraińskich, rosyjskich, czy amerykańskich – którzy wszyscy razem gotowi są wysłać nas na śmierć, musimy zawalczyć o nasz własny interes klasowy. Idealnym rozwiązaniem byłoby pozbycie się systemu kapitalistycznego, a tym samym materialnych podstaw imperialistycznych wojen. Niestety, ta walka trwać będzie przez dekady, podczas gdy wojna na Ukrainie trwa teraz. Co powinniśmy więc zrobić?
W interesie zwykłego człowieka każdego kraju jest jak najszybsze zaprzestanie działań zbrojnych – do diabła z tym, gdzie kapitaliści ustanowią tymczasową granicę swoich imperiów. Nie jest to walka warta przelewania ludzkiej krwi.
W tym celu musimy sprzeciwiać się wszelkiej polityce sprowadzającej nas na drogę wojenną. Nasz rząd straszy nas inwazją Rosji, ale jak pokazała wojna na Ukrainie, Rosja nie jest zdolna do takiej inwazji, tym bardziej na państwa europejskiego centrum imperialnego. Sprzeciwiając się zbrojeniom nie osłabiamy Polski, tylko zdolność naszej klasy rządzącej do represjonowania i wysyłania na śmierć samych Polaków – nie mówiąc już o potencjalnym stosowaniu opresji wobec całego społeczeństwa, zasłaniając się hasłem bezpieczeństwa narodowego.
Do tej samej postawy zachęcamy obywateli Ukrainy, Rosji i USA. Uciekanie przed tym konfliktem nie jest tchórzostwem, tylko odwagą – a jej najwyższą formą jest aktywny opór, który niestety może wiązać się z silnymi represjami. Okażmy więc wsparcie i solidarność tym, którzy podejmują ogromne ryzyko otwarcie sprzeciwiając się imperialnej polityce swojego kraju.
Zastanówmy się też z jakim nastawieniem myślimy o uchodźcach. Oczywiście, w wielu z nas budzi się gniew, kiedy widzimy uchodźców otrzymujących wsparcie socjalne, podczas gdy sami nie mamy co włożyć do garnka – ale czy na pewno jest to wina samych uchodźców? Czy ludzie uciekający przed wojną ustanowili politykę, która sprawia, że tak wielu z nas ledwo starcza od pensji do pensji?
Wydaje nam się, że każdy z nas w jakiś sposób zdaje sobie sprawę, że więcej mamy wspólnego z uchodźcami-pracownikami, niż z rodzimymi kapitalistami. Jednak w interesie klasy rządzącej leży ukrywanie tego faktu. Stosując taktykę “dziel i rządź” próbują skłócać Polaków między sobą – a kiedy to nie wystarcza – szczuć na siebie Polaków i uchodźców. Nie dajmy się zmanipulować. Mamy wspólny interes z pracownikami całego świata – nic nie będzie w stanie nas zatrzymać, jeśli zaczniemy działać razem przeciwko gnębionym nas wszystkich kapitalistom – bez względu na narodowość.
W systemie socjalistycznym Polak nigdy nie będzie musiał patrzeć z zawiścią czy zazdrością na ludzi uciekających przed wojną. Socjalizm nie polega na rozdawaniu zasiłków “za nic”, ale na zapewnieniu możliwości godnej pracy oraz prawa do demokratycznego decydowania co dzieje się ze wspólnie wypracowanym bogactwem – dla każdego, zawsze i wszędzie. Nadżędnym celem gospodarki socjalistycznej jest zaspokojenie ludzkich potrzeb, a nie napychanie kieszeni wąskiej elity. Bezrobocie jest zjawiskiem sztucznym – każdy z nas jest w stanie wykonywać jakąś użyteczną pracę i każdy zasługuje na godne warunki życia.
Poprawa warunków materialnych eliminuje wiele patologii społecznych. Ani Polacy ani uchodźcy nie będą nałogowo sięgać po alkohol jeśli zapewnimy im stabilne i sprawiedliwe warunki życia – to samo tyczy się wielu sytuacji przemocowych. Uchodźcy w socjalizmie nigdy nie będą problemem ani ciężarem – nie będzie “rynku pracy” na którym trzeba będzie konkurować o przywilej do bycia wyzyskiwanym za płacę minimalną. Kiedy wszyscy pracują, a środki produkcji są kontrolowane przez całą klasę pracującą, każdy nowy pracownik jedynie powiększa nasze wspólne bogactwo i podnosi poziom życia każdego z nas.

