Kategorie
Wydarzenia

Blokada eksmisji na osiedlu Maltańskim

2 września razem z kilkoma innymi grupami stanęliśmy w obronie lokatorów, wyrzucanych z domu w ramach kolejnej już eksmisji na Osiedlu Maltańskim. Po stronie terroryzującej mieszkańców policji, jak przy wielu innych blokadach, opowiedziały się z kolei zastępy internetowych komentatorów, oskarżających nas o brak poszanowania dla własności. Część z nich to niewątpliwie bogaci kamienicznicy czy deweloperzy, ideologią broniący własnych interesów i prawa do szybkiego oraz bezlitosnego prawa eksmitowania kogokolwiek skądkolwiek. Z pewnością jednak równie wielu obrońców działań kurii to zwykli ludzie, którym przecież w rzeczywistości bliżej do eksmitowanych niż do eksmitujących. Uzasadniają oni swoją wrogość do innych, podobnych sobie mieszkańców, powołując się na prawo, w szczególności „święte i naturalne” prawo własności. Pytają nas: skoro zgadzamy się na to by ktoś bezumownie mieszkał na ziemiach deweloperskich (wcześniej kościelnych), to czy nie zgodzilibyśmy się także na to, by ktoś inny zamieszkał w ich mieszkaniu lub ogrodzie wbrew ich woli? Czy nie na tym polega postulowana przez nas likwidacja własności prywatnej?

By odpowiedzieć, musimy zacząć, od tego, że choć w prawie i ideologii kapitalizmu często używa się jednolitego pojęcia „własności”, w rzeczywistości na przestrzeni historii istniały, i dalej istnieją, różne formy własności. Dla przykładu, własność feudalna rządziła się innymi prawami niż kapitalistyczna własność prywatna, a obydwie te formy własności są czymś zupełnie odmiennym niż służąca do realizacji własnych potrzeb własność osobista, będąca jedyną formą własności dostępną dla większości pracowników. Te formy własności nie tylko nie są tożsame, stoją wręcz w pewnej opozycji względem siebie.

Gdyby np. każdy mieszkaniec Polski posiadał mieszkanie do osobistego użytku, oznaczałoby to finansową ruinę dla kamieniczników, żyjących z wynajmu, dla których mieszkania są służącą do czerpania zarobku własnością prywatną. Gdyby zwykli ludzie byli właścicielami narzędzi i ziemi, przy pomocy których mogliby się sami utrzymywać, nie mógłby zaistnieć rynek pracy najemnej. Nikt nie sprzedawałby wówczas swojej siły roboczej kapitalistom za grosze, bo nie musiałby tego robić aby przeżyć. Nie ma tu zresztą potrzeby teoretyzowania – wiemy z historii, że narodziny kapitalizmu w różnych krajach nierozłącznie wiązały się z wydarciem dawnemu chłopstwu jego domostw i ziemi. Rozwój kapitalistycznej własności prywatnej wymaga wywłaszczenia zwykłych ludzi, wymaga pozbawienia potencjalnej siły roboczej własności, przy pomocy której mogłaby żyć i się ona utrzymywać bez opłacania czynszu czy sprzedawania się kapitalistom.

Odpowiadając więc na postawione wcześniej pytania – nie tylko nie popieramy wywłaszczenia zwykłych ludzi, ale wręcz aktywnie walczymy z kapitalistami, dokonującymi tego wywłaszczenia na masową skalę. Nie zgadzamy się na system, w którym bandyci mogą siłą wchodzić do obcych domów i robić w nich co chcą, dlatego od lat uczestniczymy w blokadach eksmisji i chronimy pracowników oraz ich własności osobistej przed chciwością landlordów. Z drugiej jednak strony, tak, popieramy wywłaszczenie wywłaszczycieli, tej wąskiej grupy, od dekad dorabiającej się majątków na pozbawianiu pracujących Polaków mieszkań i zakładów pracy.

Kto daje nam jednak prawo ustalać jaka forma własności jest dla nas ważna, a jaka nie? Czy możemy walczyć o wywłaszczenie jednych a uwłaszczenie drugich? Czy prawo własności nie jest odwieczne, czy nie jest jakąś świętością, logicznie wynikającą z innych praw przyrody i samego procesu produkcji?

Prawo do własności prywatnej jest równie naturalne jak prawo do posiadania własności feudalnej czy niewolniczej – czyli wcale. Pojęcie własności jako takie zostało stworzone przez ludzi, i rządzi się takimi prawami, jakie zostaną mu przez ludzi narzucone. Mogą i powinni oni walczyć o to by tak zredefiniować własność, aby przynosiła ona korzyści społeczne, a nie niesprawiedliwość i destrukcję. Tysiące lat temu jako „święte” i „naturalne” określane było prawo do posiadania jednego człowieka przez drugiego – zostało ono jednak przez ludzi obalone, a system niewolnictwa słusznie uznano za abominację. Podobny los spotkał już feudalizm i spotka kapitalizm. Wszystkie płacze deweloperów i księży okażą się wkrótce równie wartościowe jak łzy właścicieli niewolników.

Wszelkie uzasadnienia, według których to kościół czy prywatna firma miałaby „naturalnie” sprawować władzę nad Osiedlem Maltańskim pryskają nawet w konfrontacji z kapitalistyczną logiką. W innych kontekstach mówi nam się, że to oczywiste, że prawo własności przysługuje twórcy. Deweloperzy tak właśnie bronią np. swojego prawa do wynajmowania mikrokawalerek – „to przecież ja wybudowałem, więc to moja własność, z którą mogę robić co chcę”. Ale nagle zmieniają oni zdanie, gdy chodzi o Osiedle Maltańskie, wybudowane przez mieszkańców. Dziadkowie bronionej przez nas Sandry Mayer 60 lat temu wybudowali tam za przyzwoleniem (zarządzającego wówczas ziemią) państwa dom. To z tego domu Sandra została w środę wyrzucona, pomimo próby blokady.

Może chodzi tu więc o ziemię? Kościół jest formalnie jej właścicielem. Nawet według własnego katechizmu nie jest on jednak stwórcą tej ziemi. Mógł ją od kogoś dostać lub kupić, ale skąd poprzedni właściciel wziął prawo do rozporządzania nią, skoro również sam nie był jej stwórcą? Idąc tym szlakiem własności do źródła, możemy dojść tylko do jednego wniosku – pierwszymi właścicielami ziemi byli zwykli watażkowie, którzy swoim zorganizowaniem i determinacją arbitralnie narzucili innym to „naturalne” i „święte” prawo własności, którym uzasadniają dziś swoją przemoc właściciele ziemscy. Czy ewentualne wywłaszczenie kościoła lub dewelopera i przejęcie własności przez bardziej zorganizowanych, zdeterminowanych mieszkańców byłoby w tym wypadku jakimkolwiek naruszeniem porządku przyrody?

„Ci ludzie wybudowali tutaj swoje domy za komuny, ale zostały przywrócone normalne biznesowe relacje, więc muszą się wyprowadzić.” – powiedział nam jeden z policjantów, próbując nas przekonać do zakończenia blokady. Cóż, to że te „normalne biznesowe relacje” polegają na wyrzucaniu ludzi z domów dla zysku deweloperów, tylko udowadnia nam, że należy walczyć o ich obalenie i ustanowienie normalniejszych, nie-biznesowych relacji. Oczywiście właściciele ziemscy, księża i fabrykanci pewnie długo jeszcze będą tworzyli ideologię, według której to im, nie ludziom pracującym, należy się władza nad światem i wszelkimi jego zasobami. Ale najwyższa pora aby zwykli pracownicy przestali pomagać w snuciu tych bajek, przynoszących im w rzeczywistości tylko krzywdę i wywłaszczenie.

Możemy walczyć o lepszy świat.
Mamy obowiązek walczyć o lepszy świat.

Czerwoni

Autor: Czerwoni

Czerwoni zrzeszają socjalistów i socjalistki oraz promują socjalizm, feminizm, patriotyzm, antykapitalizm i antyfaszyzm.

Dodaj komentarz